niedziela, 14 grudnia 2014

Orientalny Bazar Świateczny

     Wybrałam się wczoraj do muzeum Azji i Pacyfiku na świąteczny bazar orientalny. Wprawdzie świąteczny był mało ale i tak był mruczaśny ;). Ciekawe było to, że łączył różne 'kultury' azjatyckie w jednym miejscu. Oczywiście nie było przedstawicieli handlowych wszystkich krajów (np Pakistanu :P ) ale i tak był nad wyraz różnorodny. Stoisko z Iranu, afgańska biżu itp.
    Oczywiście w takim miejscu również trzeba pamiętać by czytać składy bo nie wszystko jest takie różowe- soczek z mango? tylko 19% to pure z mango itd., itp. Nie można też kupować wszystkiego w ciemno bo 'azjatyckie'. To co w mym odczuciu nie zbyt było trafione dla przeciętnej polki to róże koreańskiej firmy it's skin. Totalnie nie pasujące kolorystyczni- mam nadzieję, że nie będę często trafiać na 'białe' pomalowane takimi kolorami :P za to dobrze, że dziewczyny o azjatyckim typie urody mają łatwiejszy dostęp do swojej kolorystyki :D
     Z innych ciekawych rzeczy- można było zrobić sobie delikatne darmowe mehendi.
     To co zostawiło nas niepocieszonymi to losowanie w konkursie. Ponoć się odbyło (nawet w to wierzę) ale mimo, że cały czas byłyśmy na głównej sali to i tak nic nie słyszałyśmy (Puś również nic nie słyszał). Pani potem powiedziała, że sporo wylosowanych osób nie było aby odebrać nagrodę- może nie było, a może nie słyszały jak my. Pozostał lekki niesmak no ale cóż...
     Mam nadzieję, że częściej będzie tego typu inicjatywa- BA mogłaby być w miarę regularnie (oczywiście w dłuższych odstępach czasowych :P ). Wizytę polecam ale jak zawsze z rozsądkiem, a nie rzucaniem się na wszystko co się trafi. Wiele rzeczy można trafić korzystnie ale równie wiele to zwykłe naciąganie. Dlatego zawsze podkreślam, że wszelkie zakupy trza robić z głową ;) czytając składy,sprawdzając ceny i nie dając się naciągnąć.



                                                                                        :*

sobota, 29 listopada 2014

Remont

     Jako, że wynosimy wszystko z mieszkania bo czeka nas generalny, gruntowny remont ze zdzieraniem podłogi włącznie. [Tyle dobrego, że kosztowo nie na mnie ;) choć ma to też złe strony- tak na prawdę zerowy wpływ na wygląd mieszkania (będzie zmieniane wszystko- meble w pokoju, odmalowywane ściany, przerobienie i zabudowanie kuchni, dodanie okapu itd.)] naszło mnie na myślenie jak zrobić 'eko'remont?
     - farby-> ok niby są jakieś ekologiczne, ale czy na prawdę? ktoś patrzył na ich skład (ja nie)? zresztą i tak farby kupuje ekipa remontowa
     - meble-> o meblach można powiedzieć wszystko ale nie to, że są ekologiczne.
Tak wiem, że istnieje coś takiego jak Ikea ale zaraz ten argument zbiję.  Mianowicie jak można nazwać ekologiczną firmę produkującą meble które są (nie ukrywajmy tego) nie najlepszej jakości i wytrzymałości. Są ładne, ustawne, tanie i      do częstego zmieniania ^^  ale taki model konsumpcji ekologiczny nie jest- to nie są meble na laaaaataaaa. Co do surowców? też mam wątpliwości co do ekologiczności większości farb, produkcji śrubek itp. w nowych meblach wszelkiej maści. (tak lubię flumarkowe i kolekcjonuję do siebie powolutku tak wystrój)
     Naturalne meble chodź droższe, mogą służyć latami ale jak ostatnio powiedziałam, że "meble to na lata, by ich już nie zmieniać i ja nigdy w pokoju nie miałam wymienionych mebli" to było-" jak to? w takim wieku, a już tak mówić?". Zresztą przecież fajniej jest wymieniać wystrój co 2-5 lat prawda?
     Osobiście się z tym nie zgadzam ale mam wrażenie, że jestem w totalnej mniejszości. Może to dlatego, że teraz większości osób podoba się to co jest akurat modne i na czasie, a nie jakaś konkretna wypatrzona rzecz. Ja mniej więcej od 3-4 roku życia wiem jak chcę mieć urządzone mieszkanie, a jak widziałabym dom. Moja wizja oczywiście rozwijała się ale lekko i w detalach, a nie ogóle dlatego de facto pozostała taka sama.
     - podłoga- ehh wszelkie pasty, smary, gipsy itp do wyrzucania w specjalnym miejscu- znów nie ecofriendly :/
     - firanki, zasłonki itp. poliester lub inne sztuczne cóś- bo kto teraz szyje takie rzeczy naturalne?
     - ściereczki? wzięłabym jakieś 'dziadkowe' lniane lub bawełniane ale zaraz będzie, że stare, nie pasują do wystroju, że to tanie więc lepiej nowe sprawić- co tam, że dziadkowe są starsze ode mnie, całe i naturalne, a ręczniczki, które kupiliśmy z parę miesięcy temu wyglądają już jak ścierki do podłogi, a nie kuchenne no ale cóż...
     - w sumie więcej pomysłów na chwilę obecną nie mam ale coś na pewno by się znalazło ^_^ dlatego zastanawiam się jak sobie radzą totalne eko'świry' ;)



                                                                                     :*

piątek, 31 października 2014

psikus

Zdrowo- halloweenowej nocy ;)







trochę inspiracji
(robiłam takie diabełki z masą maślaną ale... efekt wyszedł walentynkowy, a nie halloweenowy ^_^ )
Wszystko oczywiscie zdrowe
z mąki pełno ziarnistej, cukier mucovado, jajk prosto od kurki

 

                                                                                         :*

poniedziałek, 27 października 2014

Choróbsko- sezon jesienno- zimowy otwarty

     Z ekologicznością i zdrowym jedzeniem zazwyczaj jest ten problem, że jak przychodzi choroba szlak je trafia. Ja jako osoba zacięta i zawzięta nie mogę dopuścić by pokonała mnie byle jaka choroba (leki alergiczne i anty histaminowe pomijam- niestety tego nie przeskoczę) ot przeziębienie czy anginka- pff - też mi coś. Co tam, że dwie naturalne, najbardziej popularne 'substancje' antychorobowe są jednocześnie moimi dwoma największymi alergenami (miód i czosnek) co wyklucza je z mej diety

     Co w takim razie robię gdy choruję?

     1. gdy boli mnie gardło
         - pierwszą i podstawową czynnością jest płukanie wodą z solą (serio polecam,jeśli macie czas i                       miejsce? efekt sprawdzony)
         - gdy jestem skazana na 'wyjście do ludzi' i konieczność funkcjonowania w świecie dalekim od                         zlewów oraz kubków z wodą i solą, robię rzecz typową dla mnie czytam składy tabletek na gardło               ^^
            Najpierw wykluczam te słodzone cukrem i syropem glukozowo- fruktozowym, następnie wszelkie               aspartamy 'sramy' i tak wyobraźcie sobie, że coś zostaje!
         * Są jeszcze cukierki prawoślazowe- lepsze, tańsze i smaczniejsze (zazwyczaj) niż większość tabletek               przeciw bólowych. Niestety zazwyczaj są słodzone miodem (w lepszej wersji) bądź syropem                       gluko.... (w wersji gorszej) -> obie dla mnie nietykalne
     2. gdy mam gorączkę/ dreszcze
         - nacieranie się wszelkimi naturalnymi olejkami typu Amol, olejek sosnowy, olejek eukaliptusowy,                  olejek mentolowy itp. najlepiej wymieszane
         - zaparzam szałwię z goździkami i imbirem (ewentualnie herbatę) i piję, piję piję
     3. gdy mam katarek (tj. zazwyczaj totalnie nie mogę oddychać)
         - kapię sobie DELIKATNIE co by skóry nie wysuszać amolkiem na policzki- przy nosku ale pod                  oczkami- tak po środku ;p ewentualnie jednym z wielu olejków lub ich mieszanką
         - amolek bądź olejki (tu preferuję olejki) również idzie na koszulkę z przodu aby lepiej się oddychało
         - zaparzam DUŻY kubek (co najmniej 0,5 l) mięty i dodaję: olejku mentolowego, eukaliptusowego,                 sosnowego, amolku itp. Głowę owijam bluzką (tudzież ręcznikiem jak mam siłę po niego poczłapać-             zazwyczaj nie mam) i robię inhalację. Gdy napar przestanie drapać w nosie, już nie parzy i jest                       idealny do wypicia. Dlatego niech lepiej nie wpada wam do głowy smarkać do kubeczka- od tego               są chusteczki.
     5. ogólnie
         - wszystkie powyższe i...
         - staram się nie pić herbaty (tak, JA, totalna herbaciara staram się ich nie pić) ponieważ wysusza                    gardło, co może utrudnić walkę z jego bólem
        - jem dużo cytrusów (mój organizm i tak sam się ich domaga) oraz piję cytrusowe soki
          (ostatnio jak byłam chora, wracając niemal po omacku do domu jedyne o czym mogłam myśleć to o             wbiciu zębów w soczystą cytrynkę)
        - piję 'napar' z białej części skórek z grapefruita- jest rewelacyjny! jeśli mam troszkę więcej czasu na               chorowanie to właściwie poza inhalacjami ograniczam się tylko do tego.- i jeśli się trafią (jakimś                     cudem) jego pestek
        - piję szałwię




Na chwilę obecną więcej czynności nie pamiętam
ale...
na pewno coś sobie przypomnę


                                                                                                     :*


poniedziałek, 20 października 2014

40 kg mniej

     Ostatnio tak sobie słuchałam o zachwytach nad znajomym który schudł 40 kg w niewiele ponad miesiąc.
Nie powiem wysiłek niesamowity ale totalnie nie zdrowy. No i o możliwym efekcie jo-jo nie wspominając.
     Ktoś ma doświadczenia z tak drastycznego spadku wagi?
     Sama najwięcej schudłam 10 kg w niecałe 3 msce i uważam, ze to było ZA szybko przez co nie udało mi się utrzymać tej wagi (niektórzy twierdzą, że na szczęście, że niby zakrawałam o wygląd anorektyczny- osobiście tak nie uważam ale co kto lubi :P )
     Dobrze, że ta osoba nie tylko drastycznie ograniczyła jedzenie ale i ćwiczyła,tylko co będzie jak wróci do poprzedniego sposobu życia?
     Pozostaje tylko trzymać kciuki za niego i innych którzy tyle schudli by utrzymali swoją pożądaną wagę, w końcu przyjaciel mojego brata przez wakacje schudł 20-30 kg i choć lekko potem odrobił to i tak udaje mu się utrzymać zdrową wagę ^_^
     Dlatego trzymajmy kciuki za wszystkich którzy walczą ze swoją wagą :D





Ps. dla wszystkich malkontentów, zgadzam się anoreksja jest groźną chorobą ale dużo częściej spotykana jest nadwaga i otyłość będące równie groźne, a mające dużo większe przyzwolenie społeczne.


czwartek, 25 września 2014

dentysta

     Tak sobie ostatnio myślałam co napisać- na coś krótszego weny brak, a na dłuższego czasu.
Szczęśliwym trafem temat sam się w końcu trafił- wizyta u dentystki. (sama sie na takie wizyty pcham)
Przerażona,  z wizją samych dziór wyszłam miło zaskoczona- tylko 1 nowy ubytek- do tego mały!, a tak jedynie plomba do wymiany ^_^
     Czyli zdrowsze jedzenie i unikanie syropu glukozowo- fruktozowego działa pozytywnie również na zęby! Wcześniej nie było opcji abym miała tak mało problemów z zębami!
<3


Ps. dalej jem masę słodyczy tyle, że z cukrem :D widocznie ma mniejszy wpływ na zęby niż  mój 'ukochany' syrop ;)

poniedziałek, 8 września 2014

puff "kompetencje", czemu ja?

hmm
może tak pokolei
Ostatnio rozmawiałam z Panią po wyjeździe dietetycznym do SPA nad naszym morzem ^^.
ii
przeraziłam się,
niby porady dietetyka , profesjonalisty itp. (kto teraz może zostać  dietetykiem?!)
po odpowiednich badaniach: ile tkanki  tłuszczowej, a ile mięśni
iii
KOSZMAR!
     Dieta i wyliczenia idealne by uzyskać cudny efekt jojo- bo ja nie wątpię, że można na takiej diecie schudnąć- ale utrzymać wagi nie ma szans, to już dieta czereśniowa tańsza, krótsza, i efekt taki sam (3 dni człowiek je same czereśnie i chudnie ok 5 kg-> sprawdzone na sobie ^^ parę razy. Ale NIE polecam- ani to zdrowe, ani trwałe)
     Czego najbardziej się czepiam?
że nic nie wolno jeść- żaden człowiek nie wytrzyma cały czas odmawiając sobie wszystkiego
że zwraca uwagę tylko na kalorycznośc produktów- mało kaloryczne, nie oznacza- nie tuczące
że w tabelce glikemiczności podaje rzeczy z niby 0 glikemicznoscią-> no chyba tylko woda
że.. cała litania..

     Najgorsze jest to, że człowiek płaci za taki wyjazd cięzkie pieniądze, katuje się prawie nic niejedząc, a tak naprawdę trwałego efektu nie uzyska

     Na prawdę próbowałam przemówić Pani do rozsądku ale się nie udało :(
Nie jestem 'drogim dietetykiem'

     W takim razie może wyjaśnię czemu i skąd mam taką, a nie inną wiedzę na temat żywienia i odchudzania

     Odrazu przyznaję się: studiów w tym kierunku nie kończyłam (przyjaciółka na WUM skończyła- 1 wariatka starczy)
ba nawet żadnegopomniejszego kursu dietetycznego (szkoda mi pieniędzy na banały i coś co na sobie przetestowałam x lat temu)
więc czemu się mądrzę?
     Gdy się urodziłam moja bliska koleżanka (o pół roczku starsza) miała już cukrzycę- woo wtedy to było coś ^^ jej rodzice bardzo się zaangarzowali w rozwój sprzętu, wiedzy oraz w obalanie masy mitów- które dalej mają sie dobrze, a wręcz nowe powstały- i to szerzone przez lekarzy! Panie chroń mnie przed nimi ;)
[Ps. proszę gdy mdleje wam znany cukrzyk NIE dawajcie mu insuliny nakarmcie go cukrem (stara metoda) lub glukozą (idealnie)]
     Gdy miałam ok 5 lat moja mamusia 'odkryła' cukrzycę u mojej 2 koleżanki tj. kazała jej mamie isć na badania bo napewno ma cukrzycę- niestety miała
Więc 2 osoba na specjalnej diecie w otoczeniu- liczenie wymienników, co jest ok, a co nie
     Czas płynął byłam w 4 klasie podstawówki i zaczęłam tyć, takim to sposobem w wieku 12 lat poznałam na sobie świat diet i odchudzania (także tych drastycznych i niezdrowych)
     Minął rok mój brat zaczął chorować, po wielkich bojach gdy lekarka odmówiła współpracy, mama wzięła glukometr zmierzyła mu cukier i z wynikiem pojechaliśmy na ostry dyzór- już nikt nie miał wątpliwości, że ma cukrzycę (żałuję, że nie widziałam miny lekarki, która nie dała mu skierowania do szpitala 'bo to na pewno grypa')
     Zaczeły się dietowe eksperymenty na moim bracie, a ja wciąż się odchudzałam (i już mi tak zostało ^^ )
     Mój brat przeszedł przez dietę kwaśniewskiego (mało wymiennikowa), normalne 'lekarskie' żywienie i parę innych diet, by w wieku nastu lat zbuntować się i jeść wszystko na co ma ochotę
     Ja eksperymentowałam z masą środków na odchudzanie i różnych diet- wtedy jeszcze dziwiąc się czemu na większości nie chudnę- teraz już wiem czemu-> saszetka do rozpuszczania w wodzie będąca niemal czystą glukozą? płatki śniadaniowe na syropie glukozowo-fruktozowym? NIE MA SZANS schudnąć, co najwyzej wpaść w depresję i przepuszczać majątek na odchudzanie
     Część diet faktycznie dawało efekty ALE po skończeniu ich w różnym czasie wracałam do pktu wyjścia lub gorzej.
     Nie obce były mi doswiadczenia 'chińskich ziółek' na amfetaminie- efekty genialne ale.. nie warte utraty zdrowia, w tanecznym świecie nie jedna miała bulimię czy anoreksje- mnie na szczęście mój upur uchronił przed aż tak dyrastycznymi krokami, zawsze szukałam 'trwale efektywnego sposobu bez koszmarnych wyżeczeń'

     Całe życie patrzę na osoby które stosują różne diety, zdrowotne czy odchudzające, sama pilnuję tego co jem, już prawie 15 lat. Mało tego jestem glikemikiem co również sprzyja sprawdzaniu wszystkiego (i tyciu). Aaa no i oczywiście jestem 'Eco' tj. staram się jeść naturalnie ;)

      Jestem żarłokiem, uwielbiam słodycze i pieczenie jednak udaje mi się 'zachować figurę' (w miarę :P ale wolę w miarę, niż zrezygnować z moich ukochanych lodów czy chipsów do telewizora, o tabliczce czekolady 3 razy w miesiacu nie będę wspominać ;) )


     Przyznaję do anorektycznej figury mi brakuje- ale nie to mym celem, lepiej być zdrowym- jednak przy moich skłonnościach do tycia, na pewno NIE mam nadwagi.